Me.

[info]stiopa


ściana stiopy

miejsce w sam raz by skorzystać z głowy


Migracja na stiopa.fifolki.org
Me.
[info]stiopa

Aktualizacje dla Windows c.d.
Me.
[info]stiopa
Automatyczne aktualizacje dla Windows trzeba zasysać... ręcznie.



Na szczęście da się. Tylko, czy to jest łatwe i wygodne? A może jest zrozumiałe dla zwykłego śmiertelnika?

Aktualizacja openSUSE z 11.2 do 11.3, czyli zypper dup
Me.
[info]stiopa
Jako root:

# zypper lr --export repozytoria.repo
 
W wygenerowanej liscie bezczelnie edytujemy 11.2 na 11.3 w ulubionym edytorze i wywalamy w kosmos wpis, który wskazuje na płytkę DVD:

[openSUSE 11.2-0]
name=openSUSE 11.2-0
enabled=1
autorefresh=0
baseurl=cd:///
path=/
type=yast2
keeppackages=0

 
Zapisujemy plik. Usuwamy wszystkie aktualnie dodane repozytoria.

# zypper lr
# | Alias                               | Nazwa                            | Włączono | Odśwież
--+-------------------------------------+----------------------------------+----------+--------
1 | http-download.opensuse.org-1e9d5a15 | Aktualizacje dla openSUSE 11.2-0 | Tak      | Tak   
2 | openSUSE 11.2-0                     | openSUSE 11.2-0                  | Tak      | Nie   
3 | repo-debug                          | openSUSE-11.2-Debug              | Nie      | Tak   
4 | repo-non-oss                        | openSUSE-11.2-Non-Oss            | Tak      | Tak   
5 | repo-oss                            | openSUSE-11.2-Oss                | Tak      | Tak   
6 | repo-source                         | openSUSE-11.2-Source             | Nie      | Tak   

# zypper rr 1 2 3 4 5 6
Usuwanie repozytorium 'Aktualizacje dla openSUSE 11.2-0' [zrobione]
Usunięto repozytorium 'Aktualizacje dla openSUSE 11.2-0'.
Usuwanie repozytorium 'openSUSE 11.2-0' [zrobione]
Usunięto repozytorium 'openSUSE 11.2-0'.
Usuwanie repozytorium 'openSUSE-11.2-Debug' [zrobione]
Usunięto repozytorium 'openSUSE-11.2-Debug'.
Usuwanie repozytorium 'openSUSE-11.2-Non-Oss' [zrobione]
Usunięto repozytorium 'openSUSE-11.2-Non-Oss'.
Usuwanie repozytorium 'openSUSE-11.2-Oss' [zrobione]
Usunięto repozytorium 'openSUSE-11.2-Oss'.
Usuwanie repozytorium 'openSUSE-11.2-Source' [zrobione]
Usunięto repozytorium 'openSUSE-11.2-Source'.
Wczytujemy nasz plik z wyedytowanymi repozytoriami:

# zypper ar repozytoria.repo
 
Sprawdzamy, czy wszystko się zgadza przy pomocy zypper lr. I heja:

# zypper ref
# zypper dup

 
Zostaniemy w międzyczasie poproszeni o weryfikację kluczy, którymi są podpisane dodane właśnie repozytoria.

Kilka uwag.
Usiłowałem najpierw wykonać aktualizację rpm, zypper i libzypp - wykładało się na zależnościach.  Trudno mi powiedzieć, czy zarzucono w openSUSE aktualizację tego, co aktualizuje (na ogół tak się robi w większości dystrybucji), czy tak ma być. Nie przeszkodziło to poprawnemu zadziałaniu zypper dup. Nie miałem dodanych żadnych repozytoriów społecznościowych, nawet jak są "oficjalne" - nie ufam im. Main (aka oss) to main.

Ilość aktualizacji dla mnie wyniosła:

1157 pakietów do aktualizacji, 8 zainstalować wcześniejsze wersje, 213 nowych, 32 do usnięcia, 6 zmienić architekturę. Całkowity rozmiar danych do pobrania: 897,5 MiB Po wykonaniu operacji użyte zostanie dodatkowo 339,4 MiB.

Wszystko działa.

Więcej o zypper:

Ważne "zalecane" aktualizacje widmo? Tylko dla Windows Vista!
Me.
[info]stiopa
Niech zrzutki mówią za siebie, bo słów brak.





  • Dopisz coś
  • Warto zapamiętać

Zrozumiałe komunikaty Windows, czyli "konfiguracja równoczesna"
Me.
[info]stiopa
I nawet nie zamierzam zgadywać, o co chodzi:

  • Dopisz coś
  • Warto zapamiętać

GNOME (Metacity): Brace i Brace2
Me.
[info]stiopa
Właśnie zobaczyłem, że motywy krawedzi okna (window border) Brace i Brace2 dla Metacity  zniknęły z art.gnome.org, na którym był od zawsze. Motywy są bardzo ładne (są np. na zrzutkach w poprzednim wpisie).

Wciąż są dostępne tu:Świetny komentarz i data:

09/06/2004 - I'm Amazed an happy:
Brace is only 4 days available at http://art.gnome.org/ and the nr. 1 in popularity :-)
  
Dla niewtajemniczonych: wypakować i umieścić w:

~/.themes

;-)

Epiphany @1024x768, czyli wyłączenie paneli
Me.
[info]stiopa
W laptopach o małej rozdzielczości problemem jest aktywny obszar, na którym można działać. Ekran jest po prostu bardzo mały i np. przeglądanie stron internetowych jest mniej komfortowe. W przeglądarkach obszar aktywny, czyli ten na którym wyświetla się strona internetowa, dodatkowo ograniczają paski zakładek, menu, nawigacyjne i stanu. Twórcy przeglądarek radzą sobie z tym (albo i nie) w różny sposób. W moim przekonaniu jednym ze sprytniejszych rozwiązań, by zagospodarować normalnie nieaktywne obszary, popisali się twórcy Chrome, w którym bardzo pomysłowo wykorzystano pasek tytułu. Na ogół jest on polem, które w wypadku prawie wszystkich programów jest, bo jest i nic się z nim zrobić nie da.

Ja w Epiphany obszar, który zajmie potem sama strona internetowa, zwiększam wyłączając praktycznie wszystkie paski - zostaje sam pasek tytułu. Po pierwsze, i dla uniknięcia pomyłki proszę to zrobić w ten sposób (poniżej wytłumaczę dlaczego), zaznaczam opcję:

Widok → Paski narzędziowe → Bez pasków narzędziowych.

Zwracam uwagę, że opcje Wyświetlanie "Wstecz, Dalej, ..." i Wyświetlanie "Wpis adresu, Przejdź" mają być zaznaczone, jak na poniższej grafice:

zrzut_ekranu-Epiphany: The web browser for the GNOME desktop-wylaczenie paska narzedzi

Następnie wyłączam pasek stanu:

Widok → Pasek stanu

Pasek menu można wyłączyć, np. w Gconf-editor odnajdując następujący klucz:

/apps/epiphany/lockdown/hide_menubar

Przy okazji zwracam uwagę, że w całym środowisku GNOME mam na paskach narzędziowych we wszystkich programach same ikony zamiast ikon i napisów (klucz /desktop/gnome/interface/toolbar_style). Można też wybrać jeszcze inny wariant wyświetlania paska narzędziowego (np. napisy obok ikon) albo zmienić to ustawienie wyłącznie dla Epiphany (klucz /apps/epiphany/general/toolbar_style)

Poniżej zrzutka Epiphany z paskami:

zrzut_ekranu-Epiphany: The web browser for the GNOME

i bez pasków:

zrzut_ekranu-Epiphany: The web browser for the GNOME - bez pasków narzędziowych

Proszę porównać wyświetlaną zawartość.

I tu chodzimy do sedna, czyli jak tu, rwał nać, z tego korzystać. ;-) Po prostu wykorzystujemy, jeśli zajdzie taka potrzeba, znajomy już skrót:

[Control]+[L]

Pozwoli on włączyć pasek adresu z paskiem narzędziowym (zostanie też umieszczony w nim i uaktywniony kursor), wyłącznie, gdy jest to potrzebne i zaraz potem wpisać w nim adres www. Pasek nie będzie się pojawiał, jeżeli odznaczyliśmy Wyświetlanie "Wstecz, Dalej, ..." i Wyświetlanie "Wpis adresu, Przejdź". Do strony domowej wrócimy korzystając z:

[Lewy Alt]+[Home]

Pamiętajmy też, o przeglądaniu w zakładkach (ang. "tab" - w innych przeglądarkach nazywa się to "karta" albo "panel") przy pomocy:

[Control]+[PageUp]
[Control]+[PageDown]

Warto też zwrócić uwagę, że pasek stanu nie zniknął zupełnie. W lewym dolnym rogu pojawia się od czasu ramka ze stosowną informacją (widać na zrzutce).

Zachęcam, by przejrzeć inne skróty klawiszowe dla środowiska GNOME. Polecam stronę (również użytkownikom KDE):
A jak ktoś ma pytania w sprawie Epiphany, to może pociągnąć sznureczek. :-)

GNOME: Uruchomienie Nautilus bez myszki
Me.
[info]stiopa
Odrywanie ręki od klawiatury bywa irytujące. Również z tego powodu na wiki.suse.pl umieściłem kiedyś informację o skrótach klawiszowych w GNOME:

Błędem jest próba uczenia się na pamięć skrótów klawiszowych w GNOME i stosowania ich na siłę. Ich nauka i opanowanie powinny być wynikiem normalnej, codziennej pracy w środowisku GNOME. Nie każdy użytkownik lubi skróty klawiszowe, a myszka jest sprawdzonym rozwiązaniem. Dobrą praktyką jest szukanie rozwiązania dopiero w momencie, gdy zauważymy, że wykonanie danej i często powtarzanej czynności niepotrzebnie odrywa nasze ręce i ogólną koncentrację od klawiatury, ekranu monitora i pracy. To właśnie wtedy warto sprawdzić w opisie całego środowiska lub danego programu, czy dana czynność nie została skrócona wygodną kombinacją klawiszy.


Najczęściej wykorzystywane skróty opisane zostały tu:

i są najchętniej wykorzystywane przez osoby, używające Nautilusa, domyślnej gnomowej przeglądarki plików, w trybie przestrzennym. Pozostaje jednak pytanie: jak uruchomić Nautilusa jakimś normalnym, praktycznym i bez udziwnień zapisu, idioto! skrótem klawiszowym? Odpowiedź:

[control]+[L]

Pojawi się, zgodnie z intuicyjnością GNOME, pasek adresu z położeniem do otwarcia.

Efekt po użyciu skrótu klawiszowego [control]+[L]

pacnąć [Enter] i heja!

 

Perfect simplicity #02
Me.
[info]stiopa
Jestem fanem zintegrowanych układów graficznych. Są one uznawane za budżetowe. Czasami producenci do ich chłodzenia podchodzą równie budżetowo nie spodziewając się, że użytkownicy będą katować je w trybie 24/7 całymi miesiącami. Tego producenci sprzętu raczej nie zakładają - przecież te układy nie miały trafiać do rozwiązań serwerowych, a budżetowych biurowych, czy domowych komputerów. Z doświadczenia wiem, że co wydajniejsze układy wykonane w starszych procesach technologicznych, po prostu mogą się przegrzewać. Skutkuje to najczęściej wyłączeniem komputera, na którym udostępnia się różne usługi dla swojej większej lub mniejszej sieci (np. domowej).

Śmiesznym niuansem jest to, że pasta termoprzewodząca pod radiatorem, która długo pracuje w wysokiej temperaturze, może stosunkowo szybko tracić swoje właściwości fizyczne - po prostu twardnieje. Jeżeli zdarzy się, że radiator z jakiegoś powodu zostanie przypadkowo poruszony, np. podczas dokładania lub wymiany dysków twardych, możemy dodatkowo zyskać wzrost temperatury o kilka stopni na układzie, co jeszcze bardziej pogorszy stabilność pracy komputera.

Jaki problem dodać wiatrak? A jaki koszt?

Koszt: wentylator ze zrąbanego zasilacza, kawałek jakiegoś plastiku, zaślepka - śledź, kawałek izolowanego drutu, śrubka, chwila pracy.

Proste i banalne. Tak banalne, że się o tym na co dzień kompletnie nie myśli.

 

Aktualizacja 30.05

Temperatury i napięcia w idle z dodatkowym wiatrakiem:

:~$ sensors
k8temp-pci-00c3
Adapter: PCI adapter
Core0 Temp:  +28.0°C                                   
Core1 Temp:  +28.0°C                                   

it8716-isa-0228
Adapter: ISA adapter
in0:         +1.09 V  (min =  +0.00 V, max =  +4.08 V)  
in1:         +1.92 V  (min =  +0.00 V, max =  +4.08 V)  
in2:         +3.30 V  (min =  +0.00 V, max =  +4.08 V)  
in3:         +3.31 V  (min =  +0.00 V, max =  +4.08 V)  
in4:         +3.07 V  (min =  +0.00 V, max =  +4.08 V)  
in5:         +3.18 V  (min =  +0.00 V, max =  +4.08 V)  
in6:         +0.08 V  (min =  +0.00 V, max =  +4.08 V)  
in7:         +3.31 V  (min =  +0.00 V, max =  +4.08 V)  
Vbat:        +3.06 V
fan1:       1415 RPM  (min =    0 RPM)
fan2:          0 RPM  (min =    0 RPM)
temp1:       +30.0°C  (low  = +127.0°C, high = +127.0°C)  sensor = thermistor
temp2:       +31.0°C  (low  = +127.0°C, high = +127.0°C)  sensor = thermistor
temp3:       +22.0°C  (low  = +127.0°C, high = +80.0°C)  sensor = thermal diode
cpu0_vid:   +1.100 V
i bez:

:~$ sensors
k8temp-pci-00c3
Adapter: PCI adapter
Core0 Temp:  +30.0°C                                   
Core1 Temp:  +31.0°C                                   

it8716-isa-0228
Adapter: ISA adapter
in0:         +1.09 V  (min =  +0.00 V, max =  +4.08 V)  
in1:         +1.94 V  (min =  +0.00 V, max =  +4.08 V)  
in2:         +3.30 V  (min =  +0.00 V, max =  +4.08 V)  
in3:         +3.30 V  (min =  +0.00 V, max =  +4.08 V)  
in4:         +3.07 V  (min =  +0.00 V, max =  +4.08 V)  
in5:         +3.18 V  (min =  +0.00 V, max =  +4.08 V)  
in6:         +0.10 V  (min =  +0.00 V, max =  +4.08 V)  
in7:         +3.30 V  (min =  +0.00 V, max =  +4.08 V)  
Vbat:        +3.06 V
fan1:       1448 RPM  (min =    0 RPM)
fan2:          0 RPM  (min =    0 RPM)
temp1:       +44.0°C  (low  = +127.0°C, high = +127.0°C)  sensor = thermistor
temp2:       +35.0°C  (low  = +127.0°C, high = +127.0°C)  sensor = thermistor
temp3:       +24.0°C  (low  = +127.0°C, high = +80.0°C)  sensor = thermal diode
cpu0_vid:   +1.100 V
14° różnicy, gdy komputer nic nie robi.

Aktualizacja (05.06)

Odruchowo włożyłem w tabelkę dane z odczytów czujników w stresie i idle z fanem, tzn. wentylatorem, i bez. Mostek północny z (grafiką) jest oznaczony, jako temp1 - podobnie jak powyższych zwrotach sensors. Poniżej tabelka dla AMD/ATI RS690/SB600.
Chart 01

Temperatura bez fana w idle i stresie na mostku północnym jest dość wysoka. Dodatkowe 6 stopni w stresie zapewne nie robiło różnicy konstruktorom podczas konstruowania płyty. Dopiero użycie wentylatora radykalnie ją obniża do podobnej wartości zarówno w stresie, jak i w idle. Przy okazji można zauważyć niewielki wpływ dołożonego wentylatora na inne czujniki. Jednak standardowy wentylator to dodatkowe koszty produkcji, zwłaszcza gdy nie ma on hałasować. Użyty przeze mnie wentylator o średnicy 12 cm pracujący na napięciu 5V jest kompletnie niesłyszalny. Wątpię jednak, by ktokolwiek wtedy myślał, o wdrażaniu seryjnym takiego rozwiązania. Dziś procesy technologiczne zrobiły swoje - np. pobieżnie testowany AMD785G wydał mi się kompletnie zimny.  Dla porównania za trochę dodam analogiczny pomiar dla konkurencyjnego dla RS690/SB600 w tamtym czasie rozwiązania od nVidii opartego na układzie nForce 430 z GF6100.

Fahrenheit (Indigo Prophecy): Tak jak w kinie
Me.
[info]stiopa
Zamiast iść do kina, usiąść przed kompem i poklikać? Dlaczego nie.

Fahrenheit leżał na mojej półce kilka lat. Nie pamiętam, gdzie i kiedy go kupiłem, a od 2005, czyli roku w którym gra została wydana, ilość recenzji i opinii, która powstała w sieci zarówno na portalach poświęconych grom i blogach gwarantuje, że nie da się nic nowego napisać o nim. Nie będę więc oryginalny pisząc, że błędem jest traktowanie tej gry jak grę. To co się musi stać, musi się stać, a gracz nie ma wiele pola do popisu. Jeżeli ktoś pamięta "Zagubioną autostradę" Dawida Lyncha, to być może również przypomni sobie, w jaki sposób kamera pokazuje dom Freda Madisona na początku filmu. Chwilę potem pojawia się kaseta wideo, którą Fred znajduje na schodach przed drzwiami domu. Jest jasne, że ktoś bacznie obserwuje wszystko z zewnątrz i przez chwilę ma się poczucie, że tym kimś jest właśnie widz, będąc jednocześnie częścią filmu. Takie właśnie uczucie miałem przez całą grę Fahrenheit. Jedynie w sekwencjach zręcznościowych, na których masa opinii w Sieci nie pozostawia suchej nitki (nie zgadzam się z nimi), zamiast obserwować, męczyłem się. Tym bardziej, że nie mogłem schwycić boków wygodnego kinowego fotela, na którym przecież nie siedziałem (też macie tak w kinie w co bardziej emocjonujących i dynamicznych chwilach?). Przecież siedziałem przed kompem pod dłońmi mając klawiaturę i myszkę. Męczyłem się pamiętając o skali: walenie w klawisze nie jest tym samym, co wyczerpująca walka o życie i swoją świadomość, o co idzie bohaterom... mojego filmu, bo wszystko w Fahrenheit jest filmowe.  Kliknięcie w menu głównym przycisku "Nowy film", filmowa czołówka, kamery, które śledzą każdy ruch bohaterów, lista płac. Lyncha przywołałem wcześniej nie bez powodu. Wiele osób, dzięki jego filmom zna Angela Badalementiego. Również Fahrenheit uświetnia jego muzyka. Naprawdę jest jak w kinie.

Gra kosztuje od 10 na aukcjach do 20 złotych w sklepach. Tyle ile bilet.Bonus: